Blog
cepol
cepol
cepol Vladimír Petrilák, niezależny publicysta, tłumacz
0 obserwujących 20 notek 13484 odsłony
cepol, 31 maja 2013 r.

Czy Czechy boją się Rosji?

2. maja 2013 r. na płycie praskiego lotniska im. VáclavaHavla cysterna z benzyną blokuje na dwie godziny odlot samolotu linii Aeroflot. Dzieje się tak z polecenia ministra finansów. Na pokład rzekomo wchodzą czescy policjanci i niewiele brakuje, a doszłoby do strzelaniny z agentami rosyjskiej FSB. Inne  źródła mówią o tym, że czeska policja wcale nie weszła na pokład. Ale sytuacja była nerwowa. Pewne jest jedno, rosyjscy agenci mieli w ręku prawomocną decyzję czeskiego ministra sprawidliwości, natomiast cała blokada i "próba odbicia" osoby znajdującej się na pokładzie rosyjskiego samolotu opierała się na ustnym poleceniu ministra, nie było żadnej prawomocnej decyzji, żadnej "bumazki".. W końcu czeski minister spraw zagranicznych osobiście wydaje polecenie i samolot z osobą, z powodu której doszło do całego tego zamieszania, odlatuje do Moskwy. O zdarzeniu tym dowiadujemy się 27. maja wczesnym rankiem. Dopiero 27.05!

26., dzień wcześniej premier Czech wraz z dużą grupą przedsiębiorców wyjechał z oficjalną wizytą do Moskwy. Dodajmy, iż tuż przed wylotem premiera do Rosji media podały, iż w Czechach przyznano azyl rosyjskiemu prawosławnemu popowi, Siergiejowi Baranowowi, który wsławił się krytyką władz w sprawie wyroku dla grupy Pussy Riot. Baranow przybył do Pragi przed Bożym Narodzeniem ubiegłego roku i w maju MSW udzieliło mu azylu.

Ciekawostką jest również fakt, iż 15. maja w mediach nad Wełtawą pojawiła się wiadomość, iż syn „bohatera” zamieszek z 2. maja złożył zawiadomienie o przestępstwie. Miał się go rzekomo dopuścić czeski minister sprawiedliwości wydając zgodę na… - ale o tym za chwilę. Warto nadmienić, że 15. maja nie padło ani pół słowa o incydencie na lotnisku!

Popatrzmy na sprawy w szerszym kontekście.

Aleksiej Torubanow -  bo przez niego cała ta akcja rodem z filmów z Bondem, to rosyjski przedsiębiorca, właściciel (były?) kilku restauracji w milionowym Wołgogradzie. Dodajmy, że jedna z tych restauracji nosi nazwę „CCCP”. Biznesmen popadł w tarapaty w swoim mieście, gdyż wszedł w spółkę z funkcjonariuszem rosyjskiej FSB, którego chciał podstawić jako nabywcę prywatyzowanych lokali, w których zamierzał urządzić kolejne restauracje. Funkcjonariusz zniknął z forsą (z kredytu). Torubanow oskarżył go o kradzież, ale teraz to on sam ma sprawę i jest ścigany międzynarodowym listem gończym. Rosyjskie organa twierdzą, że to Torubanow szantażował funkcjonariusza FSB, że to on jest tym złym. Prawie od roku prosił o azyl w Czechach – bezskutecznie, więc zaskarżył odmowę czeskich organów. Sądy trzech instancji (w tym nawet Sąd Konstytucyjny) uznały, że Torubanow musi zostać wydany Rosji. Minister sprawiedliwości nie mógł – zgodnie z prawem – postąpić inaczej, niż zatwierdzić ekstradycję obywatela Federacji Rosyjskiej.

Temu właśnie starał się przeszkodzić minister finansów czeskiego rządu, nakazując personelowi lotniska blokadę rosyjskiego samolotu.

Czeski film? Kiepski żart? Dlaczego minister rządu broni właściciela kilku restauracji w Wołgogradzie przed rosyjskim wymiarem sprawiedliwości? Dlaczego człowiek, który naraził się władzom (Baranow), bez problemu otrzymuje azyl w niby strachliwych Czechach („Nasz Dziennik” z 28.05. informuje o sprawie Torubanowa: Ulegli dyktatowi Rosjan), natomiast dzielny biznesmen nie?

Pop, Siergiej Baranow, wyraził swoje zdanie w sprawie osądzenia Pussy Riot i miał z tego powodu problemy. Właściciel kilku restauracji, Aleksiej Torubanow, wszedł w konszachty z funkcjonariuszem FSB (i wziął wielomilionowy kredyt) i też miał problemy. Pop z powodu swej krytyki, biznesmen przez … no właśnie, przez to, że wszedł w spółkę z agentem FSB? Przez to, że chciał mieć jeszcze więcej restauracji? A może przez działanie mafii i służb specjalnych, które - jak twierdzi - chcą go zniszczyć? Pojawiły się też komentarze, że czeskie państwo nie może przyznawać azylu każdemu cwaniakowi tylko dlatego, że jesteśmy przekonani o tym, że w Rosji nie ma szans na sprawiedliwy i bezstronny proces.

A co mamy myśleć o rządzie, którego jeden minister zgodnie z prawem podpisuje decyzję o ekstradycji, natomiast inny minister tego samego rządu bierze telefon, dzwoni na lotnisko i sabotuje decyzję kolegi? Wydarzenia 2. maja miały więcej odsłon, ale nie ma tu miejsca, by się o nich rozpisywać. Wrażenie jest jednoznaczne: farsa, dziwaczność i – łagodnie mówiąc – jakaś niefrasobliwość.

Na razie jedynego wytłumaczenia całego tego kompromitującego zdarzenia można szukać w bezpardonowej walce, jaka toczy się między dwoma prawicowymi partiami w Czechach – partiami, które są razem w koalicji rządzącej … . Prawica, która gwałtownie traci popularność i wiarygodność, toczy wewnętrzne boje.

W stolicy właśnie jedna partia prawicowa za pomocą głosów lewicy odwołała prezydenta miasta z drugiej, mocniejszej partii prawicowej. Minister sprawiedliwości i finansów pochodzą, oczywiście, ze zwaśnionych ze sobą partii. Czy walka o głosy wyborców (wybory parlamentarne za rok) jest warta kompromitacji państwa?

A może sprawa ma drugie dno? To, że informacja pojawiła się z opóźnieniem i właśnie w trakcie wizyty Premiera w Rosji, może dać do myślenia … . W każdym razie nie chce mi się wierzyć w to, że w pragmatycznych i racjonalnych Czechach możliwy jest taki brak poczucia realizmu, jakim się wykazał minister nomen omen finansów, stawiając się w roli scenarzysty sensacyjnego widowiska ze smutnym końcem.

 vp

www.cepol24.pl

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale